piątek, 1 maja 2026

Coctail Party - Maj



Efekt cocktail party - zjawisko to umożliwia skupienie się na jednym sygnale wyodrębnionym w środowisku akustycznym, przy zachowaniu możliwości odbioru pozostałych dźwięków pochodzących z wielu źródeł o różnej lokalizacji.

12 RODS - Make Out Music

Ostatni Coctail Party ukazał się w 2013 roku. Kawał czasu za nami. Ile rzeczy wydarzyło się przez ten czas... Wojna w Ukrainie, pandemia, inflacja, trzy turnieje mistrzostw świata, kontakt z obcą cywilizacją (a nie...), hulajnogi elektryczne, zmiana pracy, związki małżeńskie itp. A ja ciągle słucham. Nie daję za wygraną. Póki nie dopadnie mnie całkowita utrata słuchu będę słuchał. I jeżeli najdzie mnie ochota to podzielę się. Dziś jest ten dzień. Na początek 12 RODS. Świetny zespół z talentem do piosenek strukturalnie nieoczywistych.


Black Sabbath - Planet Caravan

Książę ciemności odszedł niemal rok temu ku bezkresnemu niebu. Nataniel uronił łezkę, nietoperze odetchnęły, a nam, fanom, pozostała nieśmiertelna muzyka legendy metalu. 


Hi-Posi - Ato nan nichi

Zapomniałem wcześniej dodać, że przez te 13 lat doszło do spektakularnego "odkrycia" na nowo japońskiego city popu, j-popu i shibuya kei. Miho Moribayashi mocno udzielała się w tych gatunkach, zwłaszcza w latach 90. Ato nan nichi to marzycielska pocztówka z jej najlepszej płyty Body Meets Sing, gdzie mieszają się wpływy trip-hopu i downtempo. 


Ms Ray - Miss You (feat. Nourished By Time)

Brown coś tam mruczy pod nosem, ale piosenka jest git. Córka Joolsa wypływa na szerokie wody dzięki Miss You


Nicola Conte - Il Cerchio Rosso

Kurde, ale to jest dobre. Jeszcze zsamplowane Dwa po dwa Novi Singers i mój mózg chce tańczyć i śpiewać. 


Coldplay - Easy to Please

Łoo, Panie, kiedy to było? Zanurkuję w pamięci. Chyba 2004 rok, gdy przesłuchałem ich pierwszych EP-ek. Co to były za czasy. Muzycznie naznaczone Radiohead, wyobcowane, wrażliwe - tak bliskie mi w tamtych okresie życia. A teraz? Chris, cóżeś ty uczynił...


Jerkcurb - Loss Dub

Długo czekałem na jego nową płytę. Niepodrabialny klimat tego utworu przywodzi mi na myśl kilka scen z mojego życia, o których nie chcę pisać. 


Soul Family Sensation - The Sheffield Song

Zespół niczym efemeryda. Pojawił się w 1989 roku, wydał jedną płytę i zniknął na zawsze. Szkoda, bo to, czego można było posłuchać na New Wave, dawało nadzieję na solidne wydawnictwa w przyszłości. Może ludzie w tamtym czasie nie byli gotowi na tego rodzaju muzykę?


Doopees - How Does It Feel?

Japończycy to są przeskurczybyki. Połowa lat 90. a ten mi tu wjeżdża ze Spectorem. 


Part Time - The Mental Institution

Gość niepotrzebnie wdał się w kłopoty prawne i został "anulowany", a miał wszystko, by stać się wielką gwiazdą. Koleje losu... The Mental Institution przypomina mi jego najlepsze utwory.