Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2013. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2013. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 grudnia 2013

Podsumowanie roku 2013

PIOSENKI

Forest Swords - Thor's Stone
Jensen Sportag - Under the Rose
Disclosure - Help Me Lose My Mind
Josephine Foster - I'm a Dreamer
Ariel Pink & Jorge Elbrecht - Hang on to life
Justin Timberlake - Strawberry Bubblegum
Darkside - Paper Trails
Prefab Sprout  - The Dreamer
Dj Koze - Das Wort (feat. Dirk von Lowtzow)
Rhye - 3 Days
Die Flöte - Civil War
Disclosure - Defeated No More (feat. Ed Macfarlane)
Daft punk - Get Lucky
Annie - Invisible
Kurt Vile - Goldtone
Deerhunter - Sleepwalking
Grouper - Being Her Shadow
Shine 2009 -  No Thanks
Shine 2009 - Older


ALBUMY

20. Candy Claws - Ceres and Calypso in the Deep Time
19. Darkside - Psychic
18. Mammane Sani Et Son Orgue - La Musique Électronique Du Niger
17. Forming - Variations of the One Essence
16. My Bloody Valentine - MBV
15. Pulse Emitter - Outdoor Session
14. Sean Nicolas Savage - Other Life
13. Josephine Foster - I'm a Dreamer
12. Atoms for Peace - AMOK
11. Rhye - Woman
10. Oneohtrix Point Never - R Plus Seven (trochę słabszy ten krążek od poprzednika, jednak plądrofonia w w wykonaniu Lopatina ciągle mnie bierze)
9. Jessy Lanza - Pull My Hair Back (kolejna płyta Junior Boys z damskim wokalem na czele)
8. White Poppy - Drifters Gold (= słabość do śpiewających kobiet, ubranych w rozmarzone, rozmyte dźwięki)
7. Shine 2009 - Our Nation (troszkę pokombinowali, dodali więcej gitary i ... fajnie się tego słucha)
6. Julia Holter - Loud City Song (Ekstasis podoba mi się bardziej, ale takie Hello Stranger czy This is a True Heart są fantastyczne)
5. Bill Callahan - Dream River (piwo, baryton i smutek - Callahan promieniuje swoją obecnością)
4. King Krule - 6 Feet Beneath the Moon (wszyscy zachwycają się głosem młodziana - i słusznie! - lecz dla mnie najciekawsze rzeczy dzieją się w tle. Tak przemyślanego debiutu dawno nie pamiętam)

3. Julian Lynch - Lines  (ulubiony wykonawca nadal mnie nie zawodzi)

2. Ducktails - The Flower Lane (po takim albumie - malkontentów wysyłam na Rue Morge - nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na nowy krążek Real Estate. Dobrze, że Matt dał sobie spokój z repetycją)

1. Sally Shapiro - Somewhere Else (uwielbiam Sally Shapiro i Johana Agebjorna. Cała płyta wypełniona jest prześlicznymi melodiami, co w połączeniu z głosem Sally daje nieustającą wiosnę w słuchawkach, podszytą melancholią)

niedziela, 28 lipca 2013

Arctomecon merriamii


White Poppy - Drifters Gold
Constellation Tatsu
2013

W ramach letnich wojaży, amerykańskie wydawnictwo wypuściło tryptyk kasetowy, z którego najlepiej prezentuje się niejaka Crystal Dorval, ukrywająca się pod pseudonimem White Poppy. EP-ka Drifters Gold składa się z dźwięków, które wręcz musiały mi się spodobać. Oniryczny dream pop, z delikatnym kobiecym wokalem - pierwsza myśl: Sea Oleena, ale z większą dawką reverbów, delay'ów i innych przesterów. Kolejne przesłuchania przyniosły następujące, dość oczywiste skojarzenia: Tiny Vipers, Grouper, a w takim tytułowym utworze łatwo wyłapać odrabianie lekcji ze Slowdive. In the Sun ma te same wibracje co ubiegłoroczna płyta Vestals. Słucha się tej kasety niezwykle przyjemnie i naprawdę warto, w te upalne dni, dać się skusić bogatej jak morze ścianie piękna na Drifters Gold

Warto posłuchać: całości!

PS. Czekamy na album - premiera 3 września





sobota, 22 czerwca 2013

Julian Lynch - Lines


Julian Lynch - Lines
Underwater Peoples
2013

Nie będę ukrywał, że uwielbiam tego muzyka. Za miszmasz, który słyszę na każdym jego albumie począwszy od cd-ru Birthday. Powie kto: przecież to nic takiego - spalona słońcem psychodelia zatopiona w nie wyszukanym amerykańskim folku, bez błyskotek, wręcz suchym. Tyle razy napisano: że słychać tu wpływy orientu, zamiłowanie do amerykańskiego jazzu z lat 50. i 60., swoje piętno odcisnęła Mata Hari i podróż do Indii. Dobra, dobra... Lynch po raz kolejny nie stworzył nic rewolucyjnego, ale dla mnie jest bohaterem i jednym z niewielu współczesnych artystów, w którego muzyczny zmysł ślepo wierzę. Kocham ten mikroklimat, baśniowy, czasami duszny, czasem niezwykle subtelny, gdy w krótkich instrumentalnych utworach chwyta za gardło (takie North Line mógłbym słuchać non stop). Pojawia się więcej saksofonu współpracującego z klarnetem, wyczarowujących magię w Yawning czy w najmocniej przypominającym utwory z Mare, zamykającym Shadow. Tytułowe Lines łączy prostotę z delikatną elektroniką - coś w stylu Garden 6, czyli jednego z moich ulubionych utworów Lyncha. Ujmujący jest fakt, że każdy utwór na Lines przynosi coś zupełnie innego, nie ma utartego szablonu. Nie jestem w stanie rzucać argumentów świadczących o wielkości tej płyty. Nie da się, bo takowych nie ma. Po prostu, to sprawa czysto indywidualna. Wiem, że za kilka lat z przyjemnością do niej wrócę. Tak jak i do poprzednich albumów.

Ocena: +8/10

sobota, 16 lutego 2013

Millionyoung - Variable



Szybko mija czas. Trzy lata, jeżeli dobrze liczę, od momentu usłyszenia pierwszego utworu Mike'a Diaza, Cynthia, zamieszczonego na "miękkiej" EP-ce Be So True. Muszę się bez bicia przyznać, że wcale nie czekałem na tę płytę. Ta obojętność wynika: po pierwsze - z rozczarowania debiutem. Replicants, mimo kilku niezłych piosenek (tytułowa, On & On), jako całość było przewidywalne i wtórne; po drugie - nie oszukujmy się, Diaz "płynął" na fali chillwave'u, która opanowała wtedy internet, a dziś ta gorączka się wypaliła i nikogo nie "rusza" już kolejny artysta tworzący brzmienia w tej stylistyce. Millionyoung, na szczęście, kierował się w kilka stron -  do swojej muzyki przemycał też pierwiastki dance'u czy funku. I to go właśnie ratuje. Momentami...

Warto posłuchać: Lovin, Reciprocal, Everyday