Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grzegorz kwiatkowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grzegorz kwiatkowski. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 czerwca 2011

Trupa Trupa - LP


Trupa Trupa - LP
2011

Oni są nadpobudliwi  i niespokojni!

Już za niedługo Gdańsk nie będzie znany tylko dzięki Fontannie Neptuna, z największego w średniowiecznej Europie dźwigu portowego czy ze stoczni. Właśnie materializuje się im nie lada konkurencja. Może nie da się jej pomalować sprayem, nie ma tak dużej powierzchni użytkowej, może ciężko będzie jej zrobić zdjęcie, może uda się coś o niej przeczytać.. To pewne. Ale najpewniejszą metodą, by zapoznać się z nowymi ulubieńcami polskich turystów jest muzyka. Tak, Gdańsk ma powody do chlubienia się pewną grupą muzyczną - nie grającą byle jakiego popu i ckliwej elektroniki. Ten ciężki bursztynowo-ołowiany kawał rock'n rolla, wyłowiono prosto z Bałtyku. Zasadnym jest doszukiwać się tu ingerencji Boga mórz i oceanów - on musiał maczać w tym palce... Trupa Trupa.

Po tę płytę nie powinni sięgać życiowi narwańcy; nie da się jej wysłuchać za jednym strzałem... kolejny.. kolejny.. i dopiero wtedy wyrabia się w Tobie ocena faktyczna. Patrząc z perspektywy polskiej, sielskiej prowincji, ich styl i przepis na muzykę jest jak zobaczenie całkowitego zaćmienia słońca (zazwyczaj jest pochmurno) - to wydarzenie na skalę ogólnokrajową. Jest to chyba jedyny w swoim rodzaju projekt (obok nieistniejącego Indigo Tree), który ma do zaoferowania słuchaczowi ampułkę prawdziwych emocji w niewygórowanej cenie, autentyczną i prawdziwą. Zauważalne są pewne pojedyncze podobieństwa w niektórych chwilowych momentach piosenek, ale wynika to raczej z epoki (psychodeliczny rock lat 60. i 70., Joy Division i inni...), którą szczególnie upatrzył sobie czarno-biały kwartet w osobach: Grzegorz Kwiatkowski, Wojtek Juchniewicz, Tomek Pawluczuk oraz Rafał Wojczal. Sprawne balansowanie pomiędzy granicą szaleństwa, otchłaniami umysłu, oparami wylajtowania, powolnym dogorywaniem, panicznym lękiem, energetycznym drinkiem i rosnącym podnieceniem końca czyni debiutancki album Trupy Trupy faunistycznie różnorodnym. Panoramix ma podobnie w kociołku.

Gdy po raz kolejny przesłuchuję najnowszy, jedyny do tej pory longplay tych gości, to nie mogę się pozbyć wrażenia jakby dusza Jima Morrisona nagle postanowiła opuścić piekło i stwierdziła, że zadomowi się w Gdańsku. To nie byle jakie wyróżnienie. Muzycznie jest surowo, garażowo, z elementami brytyjskiej psychodelii, z charakterystycznymi dla rocka lat 60. klawiszami. W ciągu tych niecałych trzydziestu minut z głośników sączy się potężna energia i melodyjna różnorodność. Czy to będzie rozpoczynające, anarchistyczne i transowe Revolution albo gniewne Good days are gone, lub moje ulubione, krótkie i mocne Marmalade Sky - emocjonalność liryczna i muzyczna tych piosenek potrafi porwać niejednego obojętnego. Płyta kończy się utworem Take my hand - idealnie dopełniającym i stanowiącym efektowną klamrę dla brzmień zawartych na albumie. Fantastyczna produkcja Adama Witkowskiego dopełnia tylko obrazu płyty kompletnej.

Płyta jest w języku urzędowym świata - szkoda, że zespół nie zdecydował się na kilka piosenek po polsku (rozumiem, jednolitość stylistyczna, koncept, harmonia itp.) - większe byłoby pole rażenia liryki. Grzegorz Kwiatkowski pięknie zadbał o to, by od strony tekstowej była ona schludnie uprasowana. Kto czytał choć jeden tomik znamienitej twórczości Kwiatkowskiego, ten wie jaki poziom osiąga jego słowo. Zwykliśmy narzekać na polskie teksty, nawet te śpiewane po angielsku - tu nie ma się do czego przyczepić.

Coś jest na rzeczy, że w Trójmieście powstają najciekawsze zespoły muzyczne w Polsce. Trupa Trupa niczym nie ustępuje starszym kolegom z podwórka, a przyszłość nie wydaję się być tak ponura jak nazwa tego najciekawszego debiutu ostatnich miesięcy, a może nawet i lat.

Ocena: -8/10


http://www.myspace.com/trupatrupa
http://soundcloud.com/adamwitkowski

wtorek, 10 maja 2011

Grzegorz Kwiatkowski - Osłabić


Grzegorz Kwiatkowski - Osłabić
Mamiko, Nowa Ruda, 65 stron
2010

"Proza życia to przyjaźni kat.."


Jak pisał Bogdan Olewicz w piosence Perfectu. Czy można się z tym nie zgodzić? Wątpię... Życie to największy poeta, najlepszy reżyser, niedościgniony dramaturg i jednocześnie najweselszy błazen, przejedyny architekt ludzkich losów i cudotwórca miłości. Ma ono przywilej tworzenia tych wspaniałych dzieł, ale i prawo do koszmarnego ich niszczenia. Czasami może się zdawać, że burzenie sprawia mu dziecinną radość.. Wielu artystów stara się dorównać Życiu w tworzeniu swoich legendarnych dzieł, teoretycznie wzbijając się na wyżyny. Kilku miało to szczęście, dar, niektórzy uważają je za przekleństwo... Wierzę, że Grzegorz Kwiatkowski został obdarzony darem i mimo młodego wieku, widzi świat niezwykle dojrzale. W marszu poezji od wieków przoduje Życie, ale niekiedy w oddali, zza zakrętu wyłania się nowa postać, która zbliży się do doskonałości, choć, powiedzmy to szczerze, nigdy jej nie dorówna. Taką właśnie drogą zmierza gdańszczanin od urodzenia. Grzegorz Kwiatkowski.

To już trzeci tomik z wierszami Grzegorza Kwiatkowskiego - poety i muzyka. Człowieka obdarzonego niezwykłą wrażliwością i trafnym opisem otaczającego nas świata. W swoich wierszach autor nie ma zamiaru używać półśrodków. Bez żadnych uników, wręcz dosłownie, pisze o tym co myśli, o okrucieństwie tego świata, o krwi która staje się życiodajnym napojem dla morderców, sprawców pogrzebów i wojen, o kole życia, które nieustannie się kręci mimo chwilowych zawirowań. Bez winy nie pozostaje nikt, kto pędzi za dobrami tego świata, ślepo korzysta z podstawionych nam pod nos wzorców i idei, a zapomina o symbiozie z naturą. Człowiek jest bezsilny. Człowiek to roślina zamknięta w oranżerii własnych pragnień.

Kwiatkowski demaskuje macierzyństwo (wiersz Matka): w ich twarzach lubiłam swoją twarz, w ich obyczajach własne obyczaje; pełno u niego przemocy, czy to rozgrywającej się na polu bitwy czy też tej w zaciszu domowego ogniska: prawdziwa wojna odbywała się w domu. Religia i wiara nie przynosi ukojenia. Bóg jest jedynie urojeniem, ale jeśli istnieje to dawno człowieka opuścił lub to człowiek opuścił Boga. Poezja ta to także monolog o miłości, która w obecnych czasach zatraciła swój pierwotny cel - wyłączność. Nie możemy godzić się na jej masowość. Nie sprowadzajmy tego uczucia do karykaturalnego symbolu oznaczającego kolejny, przeceniony produkt w świecie konsumpcjonizmu. Jeżeli nam odbiorą miłość, cóż nam pozostanie? lepiej się nie rodzić.

Tak, przypuszczalnie jedynym wyjściem staje się śmierć. Nasz przycisk escape. Ona nas uwolni od tego smrodu, zepsucia, demoralizacji. Waszą istotą jest przede wszystkim umieranie. Nie jest to oczywiście zachęta do odbierania sobie życia, lecz próba personifikacji śmierci - Twojej starszej siostry, którą widzisz tylko raz w życiu. Ta Biała Dama oznacza w wierszach Kwiatkowskiego... szczęście. Uwolnienie od trosk, utrapień. Śmierć jest karnawałem życia. Jest bramą. Wiem, że na zewnątrz jest świat prawdziwy, trzeba tylko wydostać się z klatki. Ciało to tylko skórzany ciężar, który mamy nadzieję jak najszybciej z siebie zrzucić.

Po przeczytaniu Osłabić, czujesz się lekko skołowany. Człowiek nie jest przyzwyczajony, musi przetrawić wszystko jak ciężkostrawny posiłek, by i tak dojść do wniosku, że warto było. Gdański poeta w sposób bezkompromisowy przedstawia ludzkie losy, nie owija w bawełnę, nie bawi się w słodkie metafory. Jego twórczość jest surowa i zimna, bez kalkulacji mówi o gwałtach i tragediach. Ciężko jest zwykłym ludziom ogarnąć to za pierwszym podejściem. Wiemy, że gdzieś coś takiego istnieje, rodzinny dramat, może za sąsiednią ścianą.. Lecz nikt o tym głośno nie mówi. Oby Grzegorz Kwiatkowski nie stracił sił w płucach i jeszcze głośniej krzyczał o prawdziwym obliczu rzeczywistości. Szacunek.

Debiutancki album Trupa Trupa w czerwcu


EPILOG

Grzegorz Kwiatkowski próbuje swoich sił na jeszcze jednym polu sztuki. Wraz z dwójką przyjaciół: Tomkiem Pawluczukiem (perksuja) i Wojtkiem Juchniewiczem (gitara basowa) współtworzy muzyczną grupę Trupa Trupa. Ich muzyka nasycona jest rockową psychodelią, miłością do The Beatles i Joy Division oraz somnambuliczną atmosferą liverpoolskich uliczek. Interesującym dźwiękom towarzyszą świetne teksty autorstwa Kwiatkowskiego. O ile na EP-ce podział na angielskie i polskie kształtował się na poziomie 50%, to na najnowszym, debiutanckim albumie trójmiejskiego zespołu usłyszymy tylko język Szekspira. Brzmienie będzie lepiej dopracowane, a piosenki umieszczone zostaną zarówno w krótkiej, radiowej formie jak i w znacznie dłuższej, psychodelicznej. Na krążku znajdzie się 12 kawałków. No to co... Czekamy!

Debiut ukaże się 3 czerwca, a już teraz możecie posłuchać singla pochodzącego z tego krążka - Take my hand. Czemu nie czytacie niemieckich poetów?