Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trupa trupa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trupa trupa. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 13 maja 2013
Trupa Trupa - ++
Hołdując pewnym zasadom, mottom, morałom czy też rytuałom, można przez życie przejść całkiem spokojnie, bez większych problemów. Czyli bezsensownie i normalnie nudno.. Niektórym do szczęścia nie potrzeba więcej niż owych codziennych rytuałów, przez szereg lat powtarzanych, werżniętego w skórę przepisu na życie. Prysznic, śniadanie, podróż do pracy, praca, podróż do domu, obiad, kanapa, telewizja, kolacja, łóżko. I tak cały czas. Prosto jak w kuchni Makłowicza. A gdyby tak odrobina szaleństwa, dodać do tego rytuału szczyptę piasku i wina, np. nie zjadając śniadania.. O, tak! Od czegoś zacząć trzeba.. Potem to już poleci. Tak też stało się w przypadku Gdańskiego kwartetu, nie zapadli się w muzycznej stagnacji, z czego jestem dosłownie dumny. Trupa Trupa.
Kwietnia 27, 2013 roku miała miejsce premiera albumu nr. 2. Dokonało się to podczas koncertu w klubie Żak. Materiał był nagrywany w Nowej Synagodze w Gdańsku-Wrzeszczu jak i również w Studiu s4 Radia Gdańsk. Wszelkie pogłosy, które są częste na płycie wydobywano w starej fabryce Hydroster, oczywiście w Gdańsku. A miksowanie w Radiu Gdańsk, mastering u Piotra Pawlaka.
Gdy ostatnim razem pisaliśmy o Trupa Trupa, stało się to prawie dwa lata temu, w czerwcu 2011 roku. Było to nie lada wydarzenie, w mojej opinii jedno z najważniejszych muzycznie na blogu. Dlaczego o tym wspominam? Z prostego powodu, by zaznaczyć jak długą drogę pokonali gdańscy chłopacy. Koncerty, festivale, telewizja, nagrody. To są sprawy wyczynowe, podejrzewam, że o tym każdy zespół, artysta wie, a inni się domyślają, że aby zaistnieć trzeba się postarać mocno. Tak więc, zespół gościł ostatnio na Heineken Open'er Festival, jak i również od pewnego czasu można zobaczyć w TVP Kultura zapis koncertu jaki został zarejestrowany w Foyer Teatru im. Gombrowicza. Jak i inne, nic tylko ściskać ręce i gratulować.
Ale, ale przecież rozchodzi się tutaj o nowy album, a nie o nagrody, tytuły i uznania. Tak jak przy poprzedniej płycie, nie od razu się przekonałem. To jest jak aranżowane małżeństwo. Stajesz przed faktem dokonanym, kłócisz się z myślami.. "To nie to..", "Jak oni mogli mi to zrobić" , "I hate!".. Po burzliwych początkach, przychodzi etap poznania, dotarcia się, akceptacji, przyzwyczajenia i może nawet pewnej miłości. Tak było ze mną i tym właśnie albumem. Na początku nie byłem zadowolony, nie czułem tego.. Lecz człowiek ze mnie dobry i dałem jeszcze jedną szansę ++, i co? I nie żałuję! Jak to się mówi na południu, wartało. Jestem na etapie akceptacji i zauroczenia. Już któryś dzień z kolei męczę to płytę nieustannie, postarzając ją z każdą rysą, które ona cierpliwie kolekcjonuje.
Utwór, który otwiera krążek jest jak plaskacz, jak ciężki liść na nieskalanej buzi zrzucający z nosa różowe okulary.. Słuchając go przypomniałem sobie jak wiele rzeczy, ludzi, sytuacji mnie wkurwia. Aż chce się krzyczeć I hate! .. To jest takie dobre 4 minuty wściekłej zadumy. I dlatego zajmuje drugie miejsce w moim rankingu utworów z tej płyty. Jest tutaj niezły przekładaniec, z charakternego I hate przechodzimy do spokojnego jak łąka, Felicy. Potem wpadamy do beczki z karbidem słuchając Miracle. Kręci mi się w głowie jak po pijaku.. Here are then, uwielbiam ten utwór, lekki początek, który przetacza się przez całą piosenkę brzmi niezwykle znajomo, nie wiem do czego to porównać.. Ale jest przemiłe. Każdy album ma w swoim asortymencie taką małą bombkę, taki dynamit, który jest delikatnie lepszy od pozostałych. Dla mnie w ++ jest to utwór See you again, tyle, że to bomba wodorowa, krótki szał i po sprawie ale skutki nieodwracalne. Płyta obfituje w niesamowite przejścia, zróżnicowanie instrumentalne, jest na bogato. Trupa Trupa po prostu wzięła sobie pewne przysłowie do serca, "Postaw się, a zastaw się". Jak słyszę partie organów to aż się boję i gęsia skórka się pojawia, ale mimo wszystko za każdym razem chcę bać się bardziej. I ostatnie, płytę kończymy utworem Exist, to on najbardziej mi się podoba. Zostałem zakleszczony pomiędzy chrapliwym duetem i słodkim "uuuhuu" w drugiej części piosenki. I tak sobie istnieje w tej niewygodnej pozie, mimo, że dupa boli to dusza się cieszy.
Trupa Trupa i ich ++ spełniło wszystkie oczekiwania, jest mocno, różnie, niecierpliwie, momentami szalenie, a i spokojnie. Czasami jest tak, że jak czegoś bardzo oczekujesz, masz o tym niesamowite wyobrażenia i gdy w końcu to dostajesz to serce Ci pęka z rozczarowania.. A tutaj jest idealnie, tęcza wylewa mi się z pyska. Nie można również obojętnie przejść obok tekstów Grzegorza Kwiatkowskiego i Wojtka Juchniewicza..
A oto lista osób, która maczała palce w tym przedsięwzięciu:
Grzegorz Kwiatkowski – gitara, wokal
Wojciech Juchniewicz – bas, gitara, wokal
Rafał Wojczal – organy, gitara, wokal
Tomek Pawluczuk – perkusja
+
Adam Witkowski – mikrofony, przestrzeń, miks
+
Mikołaj Trzaska – saksofon, klarnet (Dei, Influence)
Tomasz Ziętek – trąbka (I hate, Over)
mastering – Piotr Pawlak
okładka – Tomek Pawluczuk
zdjęcia wykorzystane na okładce – Adam Witkowski z serii „12x4” | ArtBazaar 2013
http://trupatrupa.bandcamp.com/
Proszę posłuchać. Warto.
Ocena: 8/10.
Etykiety:
++,
heineken,
i hate,
juchniewicz,
kwiatkowski,
pawlak,
pawluczuk,
radio gdańsk,
synagoga,
trupa trupa,
trzaska,
tvp kultura,
wijczal,
witkowski,
ziętek
czwartek, 2 czerwca 2011
Trupa Trupa - LP

Trupa Trupa - LP
2011
Już za niedługo Gdańsk nie będzie znany tylko dzięki Fontannie Neptuna, z największego w średniowiecznej Europie dźwigu portowego czy ze stoczni. Właśnie materializuje się im nie lada konkurencja. Może nie da się jej pomalować sprayem, nie ma tak dużej powierzchni użytkowej, może ciężko będzie jej zrobić zdjęcie, może uda się coś o niej przeczytać.. To pewne. Ale najpewniejszą metodą, by zapoznać się z nowymi ulubieńcami polskich turystów jest muzyka. Tak, Gdańsk ma powody do chlubienia się pewną grupą muzyczną - nie grającą byle jakiego popu i ckliwej elektroniki. Ten ciężki bursztynowo-ołowiany kawał rock'n rolla, wyłowiono prosto z Bałtyku. Zasadnym jest doszukiwać się tu ingerencji Boga mórz i oceanów - on musiał maczać w tym palce... Trupa Trupa.
Po tę płytę nie powinni sięgać życiowi narwańcy; nie da się jej wysłuchać za jednym strzałem... kolejny.. kolejny.. i dopiero wtedy wyrabia się w Tobie ocena faktyczna. Patrząc z perspektywy polskiej, sielskiej prowincji, ich styl i przepis na muzykę jest jak zobaczenie całkowitego zaćmienia słońca (zazwyczaj jest pochmurno) - to wydarzenie na skalę ogólnokrajową. Jest to chyba jedyny w swoim rodzaju projekt (obok nieistniejącego Indigo Tree), który ma do zaoferowania słuchaczowi ampułkę prawdziwych emocji w niewygórowanej cenie, autentyczną i prawdziwą. Zauważalne są pewne pojedyncze podobieństwa w niektórych chwilowych momentach piosenek, ale wynika to raczej z epoki (psychodeliczny rock lat 60. i 70., Joy Division i inni...), którą szczególnie upatrzył sobie czarno-biały kwartet w osobach: Grzegorz Kwiatkowski, Wojtek Juchniewicz, Tomek Pawluczuk oraz Rafał Wojczal. Sprawne balansowanie pomiędzy granicą szaleństwa, otchłaniami umysłu, oparami wylajtowania, powolnym dogorywaniem, panicznym lękiem, energetycznym drinkiem i rosnącym podnieceniem końca czyni debiutancki album Trupy Trupy faunistycznie różnorodnym. Panoramix ma podobnie w kociołku.
Gdy po raz kolejny przesłuchuję najnowszy, jedyny do tej pory longplay tych gości, to nie mogę się pozbyć wrażenia jakby dusza Jima Morrisona nagle postanowiła opuścić piekło i stwierdziła, że zadomowi się w Gdańsku. To nie byle jakie wyróżnienie. Muzycznie jest surowo, garażowo, z elementami brytyjskiej psychodelii, z charakterystycznymi dla rocka lat 60. klawiszami. W ciągu tych niecałych trzydziestu minut z głośników sączy się potężna energia i melodyjna różnorodność. Czy to będzie rozpoczynające, anarchistyczne i transowe Revolution albo gniewne Good days are gone, lub moje ulubione, krótkie i mocne Marmalade Sky - emocjonalność liryczna i muzyczna tych piosenek potrafi porwać niejednego obojętnego. Płyta kończy się utworem Take my hand - idealnie dopełniającym i stanowiącym efektowną klamrę dla brzmień zawartych na albumie. Fantastyczna produkcja Adama Witkowskiego dopełnia tylko obrazu płyty kompletnej.
Płyta jest w języku urzędowym świata - szkoda, że zespół nie zdecydował się na kilka piosenek po polsku (rozumiem, jednolitość stylistyczna, koncept, harmonia itp.) - większe byłoby pole rażenia liryki. Grzegorz Kwiatkowski pięknie zadbał o to, by od strony tekstowej była ona schludnie uprasowana. Kto czytał choć jeden tomik znamienitej twórczości Kwiatkowskiego, ten wie jaki poziom osiąga jego słowo. Zwykliśmy narzekać na polskie teksty, nawet te śpiewane po angielsku - tu nie ma się do czego przyczepić.
Coś jest na rzeczy, że w Trójmieście powstają najciekawsze zespoły muzyczne w Polsce. Trupa Trupa niczym nie ustępuje starszym kolegom z podwórka, a przyszłość nie wydaję się być tak ponura jak nazwa tego najciekawszego debiutu ostatnich miesięcy, a może nawet i lat.
Ocena: -8/10
http://www.myspace.com/trupatrupa
http://soundcloud.com/adamwitkowski
wtorek, 10 maja 2011
Debiutancki album Trupa Trupa w czerwcu

EPILOG
Grzegorz Kwiatkowski próbuje swoich sił na jeszcze jednym polu sztuki. Wraz z dwójką przyjaciół: Tomkiem Pawluczukiem (perksuja) i Wojtkiem Juchniewiczem (gitara basowa) współtworzy muzyczną grupę Trupa Trupa. Ich muzyka nasycona jest rockową psychodelią, miłością do The Beatles i Joy Division oraz somnambuliczną atmosferą liverpoolskich uliczek. Interesującym dźwiękom towarzyszą świetne teksty autorstwa Kwiatkowskiego. O ile na EP-ce podział na angielskie i polskie kształtował się na poziomie 50%, to na najnowszym, debiutanckim albumie trójmiejskiego zespołu usłyszymy tylko język Szekspira. Brzmienie będzie lepiej dopracowane, a piosenki umieszczone zostaną zarówno w krótkiej, radiowej formie jak i w znacznie dłuższej, psychodelicznej. Na krążku znajdzie się 12 kawałków. No to co... Czekamy!
Debiut ukaże się 3 czerwca, a już teraz możecie posłuchać singla pochodzącego z tego krążka - Take my hand. Czemu nie czytacie niemieckich poetów?
niedziela, 1 maja 2011
COCTAIL PARTY - KWIECIEŃ

Efekt coctail party - zjawisko to umożliwia skupienie się na jednym sygnale wyodrębnionym w środowisku akustycznym, przy zachowaniu możliwości odbioru pozostałych dźwięków pochodzących z wielu źródeł o różnej lokalizacji
Zapraszamy!
Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina - śpiewała kiedyś popularna grupa, zdobywająca obecnie chiński rynek podpasek. Dlaczego zaczynam słowami tej piosenki? Bo ten Coctail będzie po POLSKU. Rozpoczął się maj, a wraz z nim kilkudniowe leniuchowanie na popularnej majówce. Spędźmy ją z polskimi zespołami, z polską muzyką; zepchnijmy na ten czas zagraniczne wydawnictwa do chińskiego (!) kuferka, zamknijmy i niech tam leżakują. Ich czas jeszcze nadejdzie. A teraz - Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina...
Zapraszamy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
