Pokazywanie postów oznaczonych etykietą julia holter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą julia holter. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 grudnia 2018

Podsumowanie roku 2018. Miejsce 35.


JULIA HOLTER - SO HUMBLE THE AFTERNOON

Być może będę odosobniony w opinii, ale Aviary jest dla mnie przerostem formy nad treścią. Wciąż tęsknię do czasów, gdy zdolna Amerykanka flirtowała z elektroniką (Ekstasis). Stąd So Humble the Afternoon w naszym zestawieniu. 

niedziela, 17 stycznia 2016

Podsumowanie roku 2015. Albumy.


TAME IMPALA - Currents

To tu, to tam - Parker jest wszędzie. Tame Impala jest wszędzie. Niebywałe, jak ten zespół w ciągu 5-6 lat potrafił się rozwinąć i dojrzeć do bycia obecnie najjaśniejszą gwiazdą, wywodzącą się z Australii. Nie wątpię, że spełni się marzenie Parkera, by kiedyś produkować płytę Kylie Minogue, bo mistrzostwo w popie należy dziś do ekipy Tame Impala. Currents słucham z niesłabnącym natężeniem od momentu wydania i, na szczęście, nie chce mi się znudzić ta płyta. Mam też dziką przyjemność, iż wszystkie płyty Tame Impala zostały przez nas docenione (w 2010 i 2012 roku), a sam zespół znam od 2008 roku, gdy nawet nie było jeszcze tego bloga.

Ulubione momenty: zdecydowana całość


BEACH HOUSE - Depression Cherry

Chyba będę musiał się cofnąć do 2012 roku, bo nie pamiętam zupełnie nic z Bloom, podobno najlepszej płyty tego duetu. Mówiąc serio, Depression Cherry jest dla mnie ulubionym albumem Beach House, którego słuchanie zupełnie mnie nie nudzi - wręcz przeciwnie, ciągle odbieram tę muzykę jako coś świeżego. Numer 2 jeżeli chodzi o intensywność i długość odtwarzania w minionym roku.

Ulubione momenty: całość


HELEN - The Original Faces

Liz Harris dodała sekcję rytmiczną do onirycznej atmosfery, którą wytwarzała pod pseudonimem Grouper i wyszło jej to in plus. 

Ulubione momenty: Ryder, Motorcycle, 


DESTROYER - Poison Season

Więcej teatralności u Bejara, ale jego głos wciąż jest nie do podrobienia. W zasadzie nie ma żadnych soft rockowych nici, które łączyłyby Poison Season z poprzednim albumem (nie licząc znanego z przeszłości Archer on the Beach). Lecz kto zna Destroyera od samego początku ten wcale nie powinien udawać zaskoczenia, doskonale zdając sobie sprawę, że Kanadyjczyk ciągle zmienia kierunki i style. Tylko lo-fi dawno już wyparowało...

Ulubione momenty: Dream Lover, Girl in a Sling, Archer on the Beach


X.Y.R. - Mental Journey to B.C. 

Władimir Karpow za pomocą starych, sowieckich analogów wyczarowuje cudowny świat. I co najważniejsze, jest to kolejne jego wydawnictwo, które trzyma solidny poziom. 

Ulubione momenty: całość 


ARCHY MARSHALL  - A New Place 2 Drown

Dla mnie to nie jest w ogóle płyta hip-hop. Chcę jeszcze raz podkreślić umiejętność tworzenia przepięknych kompozycji, z gęstą od smogu atmosferą, która tak bardzo podobała mi się na 6 Feet Beneath the Moon. Świetnie, że Archy wydał to pod swoim nazwiskiem, oddzielając dwa różne projekty - mam nadzieję, że nowy King Krule ukaże się niedługo. Jeszcze lepiej, że premiera miała miejsce w grudniu :). Rycerz Posępnego Głosu pozostaje dla mnie jednym z najjaśniejszych twórców z UK.

Ulubione momenty: Eye's Drift, The Sea Liner MK 1


JULIA HOLTER - Have You In My Wilderness

Tyle słów pochwały padało pod tym albumem, iż mam tylko nadzieję, że Julia puści je mimo uszu i kolejne albumy wciąż będą mnie zachwycały niespotykanym wręcz talentem do tkania przepięknych, wielowątkowych kompozycji. 

Ulubione momenty: Betsy on the Roof, Feel You, Have You In My Wilderness


Oneohtrix Point Never - Garden of Delete

Lopatin doprowadza to, co zaczął na Replice do mistrzostwa. Płyta na wiele długich wieczorów.

Ulubione momenty: całość 


SEAN NICOLAS SAVAGE - Other Death

Ten sympatyczny Kanadyjczyk ma wielu zagorzałych fanów w Polsce, co dało się zauważyć na jego koncertach albo usłyszeć w radiowym eterze po północy, gdy Trójki dało się jeszcze słuchać. Najbardziej taneczny z jego albumów, z pięknymi melodiami, z kolegami na pokładzie (TOPS, Nite Jewel). 

Ulubione momenty: Propaganda, Don't B Sad


2814 - 新しい日の誕生

Nie wnikam w strukturę, antropologię i historię vaporwave'u, bo zwyczajnie mi się nie chce. Mogę tylko powiedzieć, że ten "współczesny gatunek" ma swoje momenty.  新しい日の誕生 jest jednym z najlepszych. Genialna atmosfera tego krążka przywołuje gros innych artystów, ale to zadanie dla Was, by ich wyłapać. 

Ulubione momenty: całość 


HIATUS KAIYOTE - Choose Your Weapon 

Bardzo długi album. Dla jednych może być zwyczajnie nie do przebrnięcia, dla drugich z kolei - zaliczam się do nich - mieszanka neo soulu, funku i jazzu podana przez Australijczyków i tak będzie za krótka, bo na kolejną porcję poczekamy pewnie ze trzy lata.

Ulubione momenty: Shaolin Monk Motherfunk, The Lung


DUNGEN - Allas Sak

Szwedzi wygrali konkurs na najpiękniejszą okładkę. Coraz więcej u nich kameralizmu, pierwiastków z Canterbury niż szalejącej perkusji i psychodelii. Jeden z moich ulubionych zespołów, zawsze kojarzących mi się ze słoneczną, ciepłą jesienią :) 

Ulubione momenty: Sova, Frank Kaktus, Akt dit


JESSICA PRATT - On Your Own Love Again

Jej wokal nie wszystkim się spodoba, ale kto potrafi słuchać, doceni piękne melodie, utkane za pomocą gitary, wyróżniające On Your Own Love Again z tysiąca podobnych wydawnictw. 

Ulubione momenty: Greycedes, Game That I Play


CHINA CRISIS - Autumn In The Neighbourhood

Zapomniani przez wielu, wracają po niemal dwudziestu latach przerwy, by po raz kolejny udowodnić, że duet Daly-Lundon wciąż potrafi pisać piękne piosenki. Najlepsza ich płyta od czasów Flaunt the Imperfection, skrząca się cudownymi melodiami, podtrzymująca moją ślepą wiarę, iż lata 80. były pod względem muzycznym cudowne. Sophisti-Pop jeszcze nie umarł. 

Ulubione momenty: Smile (What Kind of Love Is This), Bernard, Autumn In The Neighbourhood


DEERHUNTER - Fading Frontier

Jaśniejsza storna Coxa. Lockett otrzymał trochę więcej przestrzeni, dzięki czemu mamy Breaker oraz wspaniałe Ad Astra. Ciągle jednak brakuje mi tego Deerhuntera z okresu Cryptograms, gdzie pojawiało się więcej ambientu i psychodelii. 

Ulubione momenty: Ad Astra, Living My Life, Breaker


PANDA BEAR - Panda Bear Meets the Grim Reaper

Część osób znudziła się chyba muzyką wywodzącą się z obozu Animal Collective. Muszę jednak przyznać, że Noah Lennox, z wyboru Lizbończyk, ciągle potrafi zauroczyć mnie swoim wokalem i piosenkami (duży plus za Debussy'ego). Czekam na Painting With. 

Ulubione momenty: Come To Your Senses, Boys Latin


JEFRE CANTU LEDESMA - A Year with 13 Moons

Ulubione momenty: całość 

środa, 6 stycznia 2016

Podsumowanie roku 2015. Piosenki cz.6

38. White Poppy - Telepathic Love

"Na dworcu nie ma za wielu osób. Żadnych nie kojarzę. Jeden pijak chodzi od stanowiska do stanowiska, przy okazji wybijając sobie jednego… jedynego zęba. Nadjeżdża mój autobus. Wsiadam ja i jakiś gościu, z nijakim plecakiem. Na kolejnym przystanku wsiada rudzielec, jego matka i młodszy brat, któremu strasznie się nudzi. Trzysta metrów później, otwierają się drzwi, i do środka pakują się dwie młode dziewczyny: blondynka i szatynka. Ta pierwsza ma białą bluzkę i długi nos; ta druga wygląda jakby się nie wyspała lub wzięła coś mocnego. Łysy facio siada równolegle do mojego miejsca, co chwila spoglądając na mnie. Gej czy zboczeniec, chuj wie. Dwie minuty później plecak opuszcza swoje miejsce i wysiada koło rzeki. Przez kolejne minuty słucham I Can See Myself Alone Forever i nic się nie dzieje. Na trzecim przystanku od końca wysiadam, wraz ze mną brunetka, i człapię niespiesznie do domu, bo tam mnie ciągną niewidzialne siły."
(Julia Murzydło, "Nasza Trójca", Kraków 2019, s.56)


8. Julia Holter - Betsy On The Roof

"Facciamo un altra partia – powiedziałem do niej, gdy ubierała się w tę swoją cudaczną kreację. Wskazówki zegara rozpłynęły się we mgle wspomnień, a za oknem zaszczekał kundel u najbliższych sąsiadów. Mi fa prurito agli occhi. Mógłbym rzucić wszystko i wszystkich, tak jak Olin, ale to przecież takie głupie i naiwne jeść gówno. Na podłodze leży gazeta z wynikami konkursu na najlepsze opowiadanie – przeczytałem wszystkie; każde mówi o tym samym. Grazie della bella serata – odrzekła."
(Giovanni Cane, "Miasto Drzwi", przeł. A. Szubert, Warszawa 1987, s. 238)


39. Soko - Lovetrap Feat. Ariel Pink

"Nasze spotkanie miało w sobie dużo ambiwalentności. Poddałem się regule All boys believe anything. Zaprowadziłaś mnie nad tutejszą rzekę Oczyszczenia, by tam dokonać ablucji. Willy, prawdziwy i oryginalny autochton tych okolic, abnegat jakich mało i mój wielki absztyfikant, widząc całe to przedstawienie, wyrzucił z siebie kilka słów: O, Rito! Jean! Candalisio!, co brzmiało jak najgorsza anatema."
(Michael Milton, "Zraniony Rycerz", przeł. M. Melon, Kraków 2000, s. 62)


11. Amazing - Broken

"Trzeba było się dziś przystosować do pogody. Nie dawać powodów do zadowolenia nikomu, a tym bardziej samemu sobie. Napłynęła zimna masa powietrza pochodzenia arktycznego. Pewnie to jest powodem nieprzemijającej chęci przytulenia się do każdej, powtarzam każdej, kobiety widzianej w zakresie czasowym 8-19. Do zagłębienia się w ciepło ich ciał. Jakiś murzyn śpiewa, że to jego szczęśliwy dzień – z pewnością – nierzadko zabija się człowieka w biały dzień zwykłym tasakiem. Mógł go jeszcze pokroić i zjeść. Niedługo pojawią się koszulki z jego podobizną."
(Alan McDonald, "Liście", przeł. K. Kuchnia, Poznań 2014, s. 47)


17. Erykah Badu - Cel U Lar Device2

"You've reached the Erykah Badu hotline
If you're calling for Erykah, press 1
If you're calling to wish her a happy birthday, Kwanzaa, MLK, Black History Month, Juneteenth, or Hanukkah, press 2
If you're calling because you just saw her on B.E.T, MTV, or any other social media outlet, and you're checking to make sure you're still in good standing, press 3
If you're calling to beg for some shit in general, press 4
If you're calling to beg for some shit, but this is that pre-call before the actual begging, press 5
If you've already made that pre-call and this is the actual call that you beg, press 6
If you're calling to ask for some free tickets in a city near you, and know she don't really fuck with you like that? Press 7
If you're calling to book Erykah, to flip the first burger at your company BBQ, or to DJ at your little cousins slip-and-slide party, press 8
If you're calling to say peace, and don't really fit into any of those descriptions
Text me, because I don't really answer voicemail"

środa, 30 grudnia 2015

Podsumowanie roku 2015. Piosenki. cz.1

21. GRIMES - REALITI

"Całus w prawy policzek, drugi w lewy. I ruszyłam do domu owej nocy. I tak dowiedziałam się, że po zabójstwie, jestem ostatnią, która została. Może mnie to doprowadzić do szału. Bo noce nie dawały żadnych szans i ze mną też to się działo! Szłam ulicą pod niebem wściekłym od gwiazd, mogącym zrzucić z siebie niektóre przypiny - w takich chwilach człowiek się niewiarygodnie zmniejszał i nie był już jednym z Bogów"
(Ignacio Maranca, "Triumf Samotności", przeł. J. Pustułka, Kraków 1992, s. 132).



5. TAME IMPALA - LET IT HAPPEN

"Winny, którego szukacie, był niesamowicie przekonywujący. Dawno już zapomniałem, kiedy go spotkałem, ale miało to miejsce przy skalistej rafie, obok której znajdowała się przystań. Proszę potraktować poważnie to, co powiem. Kiedy usłyszałem historię, która wydarzyła się za życia Otto Haushofera, nie tylko moja mowa się odmieniła, lecz przede wszystkim myślenie. Na czym to ja skończyłem? Już wracam do tej historii. Otóż, panie inspektorze, za pozwoleniem pańskiej cierpliwości, proszę przysunąć się bliżej światła, opowiem panu, narażając się na śmierć, kilka mało znaczących faktów ze spotkania z nim, by wyjaśnić, do czego doszło w przystani."
(Lars Magnusen, "Nasz Wróg", przeł. T. Królak, Warszawa 1976, s.24).

Ulubiony moment: od 4:43 do samego końca



24. DEERHUNTER - BREAKER

"Powiedz jej kiedyś, Tomku - radziła - że ona ma większe niż inne dzieci prawo do Ojca w niebie. Przypomnij, że Pan Jezus mówił o ptakach niebieskich, o liliach polnych, że nad nimi czuwa i zapewniał, że nasz Ojciec w niebie o każdego z nas jeszcze więcej się troszczy i bardzo nas kocha. Jest najlepszym Ojcem. Iza też ma Matkę. Przecież Matka Jezusa jest też Matką wszystkich dzieci Bożych. A sieroty, takie jak Iza, kocha szczególnie. Jeśli ona o tym będzie pamiętać, nie będzie jej smutno - zakończyła Mamusia." 
(Olgierd Nassalski, "Rok Wielkiej Przygody", Warszawa 1992, s. 58).



2. BEACH HOUSE - LEVITATION

"Ciocia Marysia ma smutne zielone oczy i jest dziwnie spokojna, patrząc na lewitującą nad ziemią Olgę. Wróciły wspomnienia z przeszłości; atawistyczne znamię znów dało o sobie znać, lecz ona nie dostanie kolejnej szansy. Od kliku tygodni jest pod opieką endokrynologa, uzupełnia niedobór hormonów. Żeby normalnie żyć, suplementy tyroksyny będzie musiała łykać już zawsze. Ostatni raz zdarzyło się jej to w czasie sierpniowych, wręcz infernalnych upałów, gdy była jeszcze zdrowa. Marysia z przyjemnością pozwoliła się porwać niebezpieczeństwu lewitacji, a Słońce roztrzaskało się o chodnik, wpadając w wir namiętności." 
(Beata Bajerska, "Opowiadania", Wydawnictwo Minus, Kraków 2004, s. 75).



20. JULIA HOLTER - HAVE YOU IN MY WILDERNESS

"Obezwładniało go zmęczenie, usztywniało kark i zamykało powieki. Schody gwałtownie zwęziły się na piętrze, minął doktora, który miał go zastąpić. Gdy dotarł do wyjścia, ochroniarz strzelił za nim z pistoletu, a papierowa kula zrobiła dziurę w kształcie głowy Mao Tse-tunga. Po lewej i po prawej stronie wznosiły się piękne konstrukcje z zakochanych par, a to mogło doprowadzić do zgubienia drogi. W końcu dotarł do katedry, gdzie na ołtarzu, w morzu kwiatów, spoczywała jego Claudia, lepka od jego pocałunków, o bursztynowym kolorze skóry i nieskazitelnym zapachu. Wróciłeś do mojej pustyni, rzekła, i nie odchodź już więcej".
(Amado Zubieta, "Głos dla Ciebie uwiędły", przeł. Z. Katafiasz, Wrocław 2003, s. 43).

wtorek, 19 czerwca 2012

Ogród wykuty w kamieniu


Julia Holter - Ekstasis
Rvng Int.
2012

Trochę ponad sześć miesięcy; tyle właśnie czekaliśmy na nowy album Julii Holter. O ile Tragedy miało momenty (np. Falling Age), to jego następca, Ekstasis, jest dziełem niemal kompletnym. To wciąż muzyka, która technicznie wpisuje się w ramy bedroom popu, ale piosenki Holter mają solidne podstawy, są kompozycyjnie rozbudowane, często zbaczają, wydawałoby się, z góry obranej ścieżki, wciągając słuchacza w muzyczny labirynt, dający niezliczoną możliwość dróg i ich wariantów. Taki labirynt może mieć punkt centralny, który w wypadku Ekstasis znajduje się na miejscu numer 3. In the same room, lirycznie zainspirowany filmem Alaina Resnais, to opowieść o kobiecie i mężczyźnie, którzy spotykają się w jednym z licznych pokoi, a jedno z nich nie pamięta skąd się znają (We’ve been in this room together, don’t you remember you were here?); od czasu do czasu spoglądają przez okno na ogród. Inspiracja francuskim filmem jest wyraźna w samym tytule otwierającego album Marienbad. Greccy uczeni zostali zepchnięci na dalszy plan. 

Przede wszystkim Holter posiada niezwykłą umiejętność pisania zgrabnych, wielowarstwowych kompozycji. Marienbad składa się w zasadzie z dwóch części, z dwóch tematów, które idealnie się uzupełniają. Kiedy pierwszy nie zdążył nas całkowicie zaspokoić (pitu,pitu), pojawia się, w okolicach czwartej minuty, kolejny, równie piękny. Amerykańska artystka z precyzją odmierza nam słodycz, którą się dzieli, nie przesadzając z nadmiarem. Sam ogród jest przypomnieniem raju, tu na Ziemi. Wędrujemy pośród kwiecistych kompozycji, pośród chwytliwych i zgrabnych linii wokalnych. Podziwiamy kilka utworów, które nazywamy najpiękniejszymi w tym roku: In the Same Room, Für Felix, Our Sorrows z rozpływającym się zakończeniem (dodać trochę wokali i mamy kościelne A capella), czy Goddess Eyes II - rozbudowanie tematu z Tragedy, gdzie antyk (słowa Eurypidesa z tragedii Hippolytus "I can see you but my eyes are not allowed to cry") spotyka się z wykwintną manierystczną formą użycia syntezatorów i komputera, przekształcającego wokal Julii. 

Boy in the moon najbardziej przypomina kompozycje z ubiegłorocznej Tragedy; mimo to wprowadza pewną równowagę, wzbogacając Ekstasis o dźwięki niemal z pogranicza ambientu. Natomiast This is Ekstasis rusza w stronę improwizacji a la Julian Lynch i psuje trochę delikatną atmosferę poprzednich piosenek. 

Holter biega z mikrofonem po Los Angeles rejestrując każdy interesujący ją szczegół. Uwielbia nagrania terenowe, wyraz czego dała w publikacji miksu na stronie magazynu Fact. Inspiruje się średniowiecznymi, iluminowanym rękopisami sporządzanymi przez kopistów. I nagrywa muzykę, której zapach unosi się w powietrzu i rozkwita z każdym kolejnym przesłuchaniem.

Julia Holter wystąpi podczas polskiej edycji fetiwalu Unsound, w Krakowie. Czekamy z niecierpliwością na koncert jak i na kolejny album, Gigi.

Ocena: 8/10